Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Stara papiernia w Koszalinie
05-01-2016, 13: 00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2016 13: 01 przez Regis.)
Post: #1
Stara papiernia w Koszalinie
Przed wojną w Koszalinie znajdowała się jedna z większych papierni w Europie. Zakład założony został w 1834 r. przez kupca Fryderyka Schlutiusa. Na początku produkowano papier czerpany i bezdrzewny. Z chwilą zmiany właściciela, którym zostaje bankier berliński pan Behrend zaczęto produkcję papieru drzewnego a od 1871 r. celulozy.Około roku 1879 fabrykę przekształcono w spółkę akcyjną o nazwie ,,Papierfabrik Koslin". Największy rozkwit zakładu przypada na lata 1919-1924. Zatrudnionych jest wtedy około 1.500 osób, fabryka zajmuje teren 33 hektarów, mają własną bocznicę kolejową. Do dziś są pozostałości po bocznicy kolejowej, rampa, magazyny, hale produkcyjne jak i podziemia. Jest też ciekawy budynek znany potocznie w Koszalinie jako ,,wieża ciśnień", lecz po jej zwiedzeniu mamy wraz z kolegą co do jej przeznaczenia wątpliwości. Jej wewnętrzna konstrukcja jak i wyposażenie mogło by świadczyć że może to być instalacja napowietrzania wody bądź ogromna chłodnica do maszyn parowych.Takie konstrukcje występują np. w Anglii. Są to tylko nasze domysły i spekulacje, gdyż fachowcami od spraw budownictw nie jesteśmy a analizujemy tylko zdjęcia i literaturę fachową. Wracając do historii, w 1945 r. Armia Czerwona zdobywa Koszalin i doszczętnie grabi zakład a to co zostało obraca w ruiny. Po wojnie do końca lat sześćdziesiątych teren ten służył jako miejsce zwożenia gruzu z odbudowywanego Koszalina. Od lat siedemdziesiątych mieścił się tu zakład państwowy INTROPOL. Po przemianach ustrojowych z lat dziewięćdziesiątych teren podzielono między wiele mniejszych firm. To co wszystkich interesuje to okres II Wojny Światowej kiedy to na terenie a raczej pod zakładem powstaje ściśle tajny ośrodek naukowo badawczy III Rzeszy. Prawdopodobnie ośrodek zajmował się pracami nad półprzewodnikami i systemami naprowadzania do rakiet V II i nowszych generacji tej broni. Znam osobiście pana prokuratora wojskowego, który z ramienia Komisji do Badań Zbrodni Hitlerowskich prowadził sprawę zamordowanych robotników przymusowych pracujących w tym ośrodku. Z relacji wynika iż ośrodek mieścił się pod dawną papiernią i ma od III do IV kondygnacji w dół. Teren był ściśle strzeżony przez SS. Oficjalnym pretekstem tak silnej i szczelnej ochrony była działalność papierni, czyli wytwarzanie papierów wartościowych. Wokół ośrodka była tzw. strefa śmierci, gdzie nawet do rdzennych mieszkańców miasta można było strzelać bez ostrzeżenia. Na dole znajdowały się pomieszczenia naukowo badawcze jak i socjalne. Mieszkali tam naukowcy oraz pracownicy przymusowi. Zakład na tyle był tajny, że pracujący tam więźniowie schodzili żywi a opuścić go mogli tylko martwi. Gdy Armia Czerwona była już u bram miasta w pierwszej wersji miano wszystko wysadzić. Siła wybuchu jak i jego wstrząs potrzebne do wysadzenia tej konstrukcji miały być tak silne, że zagrozić mogły strukturze części budynków w mieście. W Koszalinie nadal znajdowali się mieszkańcy. Nie wiem czy w przypływie sentymentów a może sumienie kogoś ruszyło, podjęto decyzję o zalaniu pomieszczeń. W ten sposób to co uratowało miasto przypieczętowało los znajdujących się w podziemiach ludzi, grzebiąc żywcem kilkadziesiąt osób. Zamknijcie teraz oczy i pomyślcie przez chwilę jaka straszna, okrutna musiała być to śmierć. Słychać trzask zamykanych drzwi. Gaśnie światło. Ludzie odruchowo biegną do zaryglowanych wyjść.Panika, krzyki. Powoli dociera do nich że to już koniec. Poziom wody rośnie,minuta po minucie wyżej i wyżej. Walka o każde miejsce gdzie można zaczerpnąć choć jeden haust powietrza. Aż nadchodzi ta chwila i nie ma już nic. Głucha cisza przerywana cichym kapaniem wody. Pozostała już tylko pamięć o nich. Zalano to tak skutecznie, że cały sprzęt wraz z obsługą spoczywają tam do dziś. Podjęte próby osuszenia i spenetrowania podziem przez wojsko w latach sześćdziesiątych nie przyniosły efektu. Świadkowie zeznający przed prokuraturą wojskową to głównie niemieccy mieszkańcy, którzy widzieli to co się dzieje z za ogrodzenia, bądź mieli informacje z drugiej ręki. Pracowników przymusowych jak i niemiecką obsługę zakładu zlikwidowano, wspominałem o tym wcześniej. Płetwonurkowie, którzy z ramienia Komisji do Badań Zbrodni Hitlerowskich schodzili w głąb zalanych tuneli i hal, stwierdzili że teren oprócz zalania jest też zaminowany. Zagrożenie musiało być spore, skoro doświadczeni żołnierze, frontowcy, którym nie raz śmierć w oczy patrzyła nie chcieli tam schodzić. Dziś nadal jest to zapomniana mogiła, którą warto upamiętnić choć jakąś płytą pamiątkową. Nie wspomnę, że sprawa powinna być oficjalnie wyjaśniona do końca. Zeznania świadków, wnioski do których doszli prokuratorzy z Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich nadal znajdują się w przepastnych archiwach IPN. Może warto je odkurzyć, przejrzeć i wyjaśnić, by ofiara nie poszła na darmo...



Dotarłem wraz z kolegą Krzysztofem Fersterem do części zalanych pomieszczeń i korytarzy. Dokumentują to przedstawione na tej stronie zdjęcia. Widać na nich ogrom konstrukcji, niemiecką finezję wykonania. Szukaliśmy dowodu, że są jeszcze inne poziomy poniżej tego na którym się znajdowaliśmy. Udało się. Są szyby prawdopodobnie wentylacyjne, widoczne na zdjęciach,w które spuszczaliśmy sondę. Sonda zeszła dużo niżej niż podłoga naszego poziomu hal. Niestety lata wywożenia i wrzucania gruzu przez wykute w stropach otwory znacznie utrudnia penetrację obiektu. Jest też woda. W tych pomieszczeniach gdzie woda jest czysta i widać po czym się stąpa można się czuć w miarę bezpiecznie. Są też korytarze zalane tzw. szambem. Tam czyhają pułapki typu kilku metrowych szybów, w które jak wpadniesz jest po tobie. Jest to jedno z nie wielu dziewiczych miejsc w Koszalinie, gdzie jeszcze można coś odkryć, przenieść się w czasie. Nie próbujcie jednak wybierać się tam sami. Zbyt wiele niebezpieczeństw czyha. Wystarczy już ofiar tego miejsca mauzoleum. Niech to robią specjaliści, znawcy tematu. Jaką tajemnicę kryją tunele, co można jeszcze odkryć, co skrywają na ten temat archiwa III Rzeszy - te i inne pytania spróbujemy wyjaśnić.

Nie skromnie muszę się przyznać, że jako pierwsza osoba głośno apeluję o ponowne zbadanie dokumentów Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich. Jeśli informacje się potwierdzą to wnoszę o upamiętnienie miejsca kaźni więźniów na terenie dawnej papierni. Proszę wszystkie osoby podzielające moje zdanie o przyłączenie się do tego apelu i rozpropagowania tej idei na wszystkich forach i stronach społecznościowych. Tak aby pamiętano i nie zamieniono tego miejsca w kolejny plac zabaw...

mgr Piotr Sklenarski

Tekst pochodzi ze strony http://www.ssbros.stsystem.pl/poszukiwan...apiernia-3 Pod linkiem znajdują się zdjęcia z eksploracji papierni.

PLATYNOWA TAJEMNICA KOSZALIŃSKIEJ PAPIERNI

To, co fascynuje miłośników historii, zagorzałych poszukiwaczy skarbów i entuzjastów zagadek często znajduje się tak, blisko, że nikomu nie przychodzi do głowy, aby tam zajrzeć. Wyjeżdżamy na drugi koniec świata, przemierzamy kilometry i mile morskie z nadzieją na wielkie odkrycie lub przynajmniej dreszcz emocji. Tymczasem ducha historii poczuć można bardzo blisko. Stara koszalińska papiernia według badaczy i historyków skrywa w swoich zalanych ruinach niezwykłe bogactwa – skrzynie pełne drogocennej platyny.

Papiernia pamięta doskonale czasy drugiej wojny światowej, kiedy to pracowała na potrzeby niemieckiego okupanta wypuszczając na rynek nie tylko niemiecki, ale także europejski ulotki, a także banknoty. Zainteresowanie budzą głównie te drugie, gdyż nie były to zwykłe banknoty – każdy z nich ozdobiono paskiem platyny. Warto podkreślić, że Niemcy pierwsi w Europie zaczęli umieszczać tego typu oznaczenie na banknotach. Istnieją podejrzenia, że magazyny papierni wypełnione były po brzegi platyną niezbędną do produkcji banknotów. W roku 1945, kiedy Niemcy pospiesznie wycofywali się, nie zdążyli wywieźć dobrze ukrytych skrzyń z platyną wierząc w powrót i odzyskanie zasobów magazynów.

We wczesnym okresie powojennym przemiany zachodzące w Polsce odwróciły uwagę od skrzętnie ukrytych skarbów. Niedługo po porzuceniu przez Niemców papiernia została zalana i tafla wody zamknęła wejście do magazynów. Im więcej czasu mija, tym bardziej podwodne skarby intrygują poszukiwaczy i żądnych wrażeń nurków. Na razie nikomu nie udało się odnaleźć zatopionych skrzyń z platyną. Czy jeszcze tam są i czy w ogóle naprawdę tam były pozostaje tajemnicą. Czy kiedykolwiek zostanie ona odkryta? Pozostaje czekać i liczyć na wytrwałość poszukiwaczy.
Monika Pieniek
Tekst pochodzi ze strony https://e-numizmatyka.pl/portal/strona-g...ierni.html

Człowiek jest tyle wart co pomoże drugiemu
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Kontakt | Forum użytkowników marki RUTUS i nie tylko ;) | Wróć do góry | Wróć do forów | Mobile Version | RSS