Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pozwolenie na poszukiwania
21-02-2016, 21: 45
Post: #21
RE: Pozwolenie na poszukiwania
Wszystkich którzy poczuli się urażeni przepraszam.
Tak wszystko co znalazłem na moim podwórku oddałem do muzeum.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
21-02-2016, 21: 59
Post: #22
RE: Pozwolenie na poszukiwania
(21-02-2016 20: 22)ojcio napisał(a):  Koledzy swoje starania o pozwolenie rozpocząłem 2 tygodnie temu od lektury między innymi Tego forum. W większości wszyscy piszą że jest to niemożliwe nierealne itd...Zastanawiam się skąd takie przekonanie skoro poszukiwacze o takim stażu nie mają podstawowej wiedzy, którą ja zdobyłem w dwa tygodnie.
Nie porównuj swoich dwóch tygodniach czytania teorii z wieloletnimi doświadczeniami wielu eksploratorów.Znam osobę/by która miała takie pozwolenia,ale sam się musisz przekonać jak to jest.Zrozumiesz to dopiero za kilka lat kiedy wejdziesz w środowisko, poznasz dużo eksploratorów,przypadków współpracy muzeum,archeo-poszukiwacze.

(21-02-2016 20: 22)ojcio napisał(a):  Większość z obecnych na forum szuka tylko dla kasy - więc pozwolenie ich nie interesuje bo nie zamierzają tego do żadnego muzeum oddawać, wszelkie tłumaczenia trudnościami z pozwoleniem są tylko usprawiedliwianiem własnych niezgodnych z prawem działań. Dla mnie to jak jechać na kacu przez miasto 150 "bo panie władzo ja się do pracy śpieszyłem"...

Nie obrażaj poszukiwaczy !!!
Znakomita nasza większość to pasjonaci którzy wkładają niemałe pieniądze w swoje hobby nie licząc przy tym na żadne zyski.
Rozmawiałeś choć z jednym muzealnikiem,archeologiem ? Wiesz czym dla nich jest 99,9% przedmiotów szumnie nazywanych zabytkami jakie na co dzien znajdują poszukiwacze ? Może kiedyś się dowiesz ...
Prawo, które nie służy narodowi, jest bezprawiem.Komuna się skonczyła a niektóre przepisy prawa zostały co nie oznacza,że są dobre,słuszne i prawe.W życiu trzeba kierować się własnym sumieniem i zdrowym rozsądkiem a nie ślepo wypełniać nakazy systemu kraju w którym się żyje.

Człowiek jest tyle wart co pomoże drugiemu
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
21-02-2016, 22: 00
Post: #23
RE: Pozwolenie na poszukiwania
Szukanie dla kasy hahahaha chyba zdecydowanej większości z nas za ukopane w ciągu miesiąca znajdki nawet na chleb by nie wystarczyło ? hahaha chyba ze za polmosy by ktoś płacił jak za pełne butelki ?? a nawet jesli ktoś potrafi z tego wyżyć to podziwiam go za jego ogromną bazę wiadomości ktora na pewno musi taka osoba posiadać ?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
21-02-2016, 22: 20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-02-2016 22: 50 przez _cheetah_.)
Post: #24
RE: Pozwolenie na poszukiwania
Proponowałbym przestać lać na siebie hejtem, bo nikt nie wie, jaki odsetek poszukiwaczy robi to rzeczywiście głównie dla kasy, ile jest takich wyspecjalizowanych gangów, jaki jest odsetek "nocnych i cmentarnych hien", ilu jest takich, co zmienia lasy i pola w księżyc i innych, zbliżonych klimatów. A oni są - i to jest najważniejsze.

I niestety, to przez ich pryzmat, a nie reszty towarzystwa, a w szczególności ludzi jak ojcio czy brzoza, patrzą WKZ-ty i osoby mogące tworzyć prawo.

Więc, jeśli ktoś chce mieć odpowiednie zezwolenia, robić biurokrację i legalnie dzielić się tym, co znalazł i oddawać do muzeów (choćby nawet w ich najciemniejszy kąt magazynów) - to jest jego sprawa, ale WYPADA im w tym pomóc!

Jak macie negatywne, albo i pozytywne doświadczenia - przedstawcie im, choćby na privach - bo samo pisanie, że wszystko jest o przysłowiowy kant dupy niczemu nie służy i też nie poprawia sytuacji wszystkich poszukiwaczy, bo pewnie i to forum też czytają...

To analogia do stwierdzeń typu, "a, ten detektor to kosa na coś tam, a ten nie nadaje się do niczego" - które często mają tyle wspólnego z rzeczywistością, co nic.

@ojcio - nie znając statystyk ani w miarę sensownych oszacowań, a w tym temacie to mam wrażenie, że ich wcale nie ma, lepiej nie wygłaszać sądów i opinii ostatecznych.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
22-02-2016, 07: 52
Post: #25
RE: Pozwolenie na poszukiwania
dobra Panowie kończmy zamieszanie i poczekajmy jak pójdzie załatwianie papieru kol. Ojcio. I jak to będzie wyglądało. Mam nadzieję, że podzieli się z nami wiadomościami odnośnie tego tematu.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
22-02-2016, 20: 40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-02-2016 21: 06 przez brzoza.)
Post: #26
Oczko RE: Pozwolenie na poszukiwania
Witam wszystkich bardzo serdecznie

@Ojcio, nadal trzymam za Ciebie kciuki.

Po pierwsze na wstępie dodam ile jadu sączy się z ust u niektórych. Wydawało mi się że wątek „Pozwolenia na poszukiwania” jest stworzony do wspierania ludzi chcących robić to legalnie, a tymczasem widzę, że działa jako DEMOTYWATOR!

Proszę wszystkich o powstrzymanie się od negatywnych komentarzy. Ale zarazem widzę wyszło parę zabobonów, mitów, na które wam odpowiem.

Pierwsza rzecz to do mnie. Czy przywłaszczam? Objaśniam i tłumaczę. NIE ZAMIERZAM. Powiem wam, że na przykład uwielbiam łowić ryby. Od 15 lat opłacam składki, i to rozszerzone. Gdzie nie pojadę na wakacje to wykupuję miejscowe dodatkowe zezwolenia. Kasa leci na to i to nie mała. My kochający ten sport wiemy, że jest normowany prawem, są zakazy i nakazy i trzeba je uszanować. Teraz co do ryb. Żadnej nie wziąłem do domu, choć prawo mi na to pozwala. Robiłem sobie z nią fotkę na pamiątkę do pokazania kolegom i do wody leciała. I to mi wystarcza. Myślę, że to niektórym rozwieje wątpliwości co do moich poglądów na przywłaszczanie rzeczy.

Tyle o mnie w tym temacie.

Teraz pora na pomoc.

Jak poszukiwałem muzea do współpracy (A JEST TO WYMAGANE) to olewali mnie. Zasłaniali się statutem, że takiego rodzaju współpracy nie mają w zapisie itp. W końcu jeden z kustoszy na spokojnej pogawędce wytłumaczył mi w czym jest pies pogrzebany. Takie znaleziska co my poszukiwacze na co dzień znajdujemy to nie żadna historia, która potem zalega w zakurzonych kartonach gdzieś głęboko w piwnicach. Np. moneta z 192.. któregoś tam roku to śmiech na sali, a nie rzecz do kładzenia na purpurowej poduszce za szkłem. Tak w skrócie wytłumaczył mi pan kustosz. Dodał też, że jest za prawem angielskim i wytłumaczył mi jak to u nich wygląda. Był naprawdę całym sercem za takim rodzajem prawa. Zaskoczył mnie. Na koniec dodam, że udało mi się z muzeum, ale oddalonym z parędziesiąt km ode mnie Uśmiech. Co do konserwacji to my się tego nie tykamy. To zrobi i skataloguje muzeum.

Tak jak pisałem prawo jest jakie jest, ale jest.

Padło stwierdzenie, że każdy oddzielny dzień poszukiwań to oddzielna opłata.

Odpowiedź brzmi NIE. Mam pozwolenie na ten rok w którym mam zaznaczoną datę startu od dnia… do dnia… razem prawie 10 miesięcy sobie wyznaczyłem na spokojne bezstresowe poszukiwania. Opłata była jednorazowa i wynosiła 82 zł. Teren poszukiwań to około 20 działek leśnych. Kompleks który ogarnę chyba po 10 latach (oczywiście co roku pozwolenie trzeba odświeżać). Można? Można Uśmiech

Dodatkowo (oddzielna opłata bo inne WKZ, gdyby nie to, to w jednym podaniu dołączyłbym do lasów przy jednej opłacie bez dodatkowych kosztów. Tam są też ludzie i rozumieją naszą pasje, przynajmniej mnie zrozumieli i byli wyrozumiali.) dwie wielkie działki rolne. Opłata była jedna za obie naraz, 82 zł.

Tyle w temacie opłat

Teraz pora na, jak to kolega napisał „wynajęcie archeologa na jeden dzień” NIE TRZEBA. Musiałem udowodnić, że wiem jak to zrobię, jak postąpię z fantami, i jak je oznaczę zaznaczę i się nimi do czasu zdania do muzeum zaopiekuję. To się nazywa PROGRAM POSZUKIWAŃ, który obowiązkowo musiał być w moim podaniu. Czyli, że zastosuję planigrafię, obiekt namierzę w trzech wymiarach, czyli GPS + głębokość zalegania, skataloguję, i takie tam jeszcze…… Dlatego tak jak pisałem na pierwszą wizytę w WKZ potrzebna jest kartka i długopis. Oni naprawdę pomogą. To nie wina tych ludzi akurat w tym budynku że, takie jest skomplikowane nasze prawo i byli dla mnie wyrozumiali. Z tego co zrozumiałem oni po prostu chcą wiedzieć jak ktoś się kreci po „ich terenie”. To tak jakby ktoś wszedł Ci do ogrodu zaczął się kręcić, coś tam sobie pokopał i poszedł. Po prostu chcą mieć raport końcowy. Nanieść wyniki badań na swoje mapy i tyle. Tak oni to widzą bo takie mają prawo i rozporządzenia. Pani bardzo mi pomogła. Pokazała mi kierunek resztę sam musiałem przestudiować niczym na studiach archeologicznych i wykazać moją wiedzę w podaniu, że nic po prostu nie zniszczę. Na koniec poszukiwań mam przedstawić raport końcowy z zdjęciami, opisem itp. Oczywiście z zastrzeżeniem, że jak natrafię na jakiś skarb lub, zabytek o mega historycznej, kulturowej wartości bez ruszania przedmiotu zawiadomię ich. To pewnie tak na wszelki wypadek, aby leszcz nie zepsuł kontekstu historycznego Uśmiech Uśmiech Jak wykazałem można samemu poszukiwać i taki glejt od nich dostałem. Mało tego, może kiedyś wpadną do mnie na wspólne wykopki. To pewnie teraz niektórym kopara opadła. WKZ i amator razem chodzący, opowiadający sobie kawały w terenie przy piszczałkach.

Można? Można 

Po pierwsze nie ścinać się z nimi, a odwdzięczą się tym samym. Uśmiech za uśmiech i zrozumienie drugiej osoby drogą do celu.

Dodam, że zaznaczyli mi na mapie miejsca archeologiczne na których mam zakaz prowadzenia poszukiwań. A tu się zdziwiłem.. drzewa jak drzewa, trawa jak trawa, nic nadzwyczajnego. Żadnej tabliczki czy pomnika i proszę miejsce archeologiczne. I nie daj Boże jakby jakiś tam człowieczek przypadkiem wszedł z piszczałką i przypadkiem jakiś nadgorliwy mundurowy nakrył go to nogi z tyłka lecą.

Teraz co zamierzam zrobić na koniec poszukiwań z fantami. Otóż, złożę raport w WKZ i….. zanim zaniosę do muzeum zamierzam sprawdzić nowe prawo (ustawa weszła w życie w wakacje 2015). Zaniosę do biura rzeczy znalezionych. Być może będę pierwszy w Polsce który z glejtem na legalne poszukiwania je wykorzysta.

http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/3...,id,t.html

Jestem bardzo ciekaw jaka będzie ich decyzja w kwestii np. guzików, monet którymi płacili za chleb nasi dziadkowie, pradziadkowie w sklepie.

Co wezmą to wezmą. Przekaże do muzeum bo to mam w umowie pomiędzy mną a WKZ a i sam wolał bym żeby cieszyło oko innych ludzi niż tylko moje. A co jak stwierdzą że coś nie spełnia „„historycznej, naukowej lub artystycznej wartości”” ???? Myślę że ta ustawa to malutki, wielki krok… Zobaczymy.

Wynikiem ekspertyzy z moich przyszłych fantów podzielę się w grudniu bo w tym miesiącu mam zdać raport końcowy z poszukiwań do WKZ. Póki co jak ziemia skruszeje po zimie mogę kopać sobie spokojnie i ile wlezie oraz spokojnie spać wiedząc, że nie łamię prawa. 

P.S.

Wiem że my poszukiwacze chcielibyśmy, aby można było swobodnie skakać z pola na pole, z łąki na łąkę bez tych wszystkich procedur, a najlepiej jeszcze bez szukania właścicieli terenów, aby prosić o zgodę. Ale nawet w Anglii każdy musi uzyskać zgodę od właściciela terenu, aby legalnie na nim szukać. U nas dodatkowo musi być WKZ i muzeum. Co zrobić jak mamy takie prawo, a nie inne. Moje ulubione powiedzenie: Głową muru nie przebijesz.
Tak więc proszę, aby ten wątek w forum pozostawić w klimacie jak uzyskać pozolenie. A jak walczyć z pozwoleniami i demotywować ludzi przenieśmy do innego.

Może jestem naiwny, może nie. Proszę wszystkich o powstrzymanie się od negatywnych komentarzy. Rajcuje mnie fakt samego znalezienia czegoś, potem mogę to zdać do WKZ i muzeum. Jest Fun jest zabawa Uśmiech

Wszystkim chętnym pomogę.

@Ojcio trzymam i za Ciebie kciuki. Anglii nie mamy i trzeba się jakoś odnaleźć w naszym mało przyjaznym prawie dla nas poszukiwaczy, ludzi z pasją i tych Indiana Jones Oczko

(21-02-2016 22: 20)_cheetah_ napisał(a):  Proponowałbym przestać lać na siebie hejtem, bo nikt nie wie, jaki odsetek poszukiwaczy robi to rzeczywiście głównie dla kasy, ile jest takich wyspecjalizowanych gangów, jaki jest odsetek "nocnych i cmentarnych hien", ilu jest takich, co zmienia lasy i pola w księżyc i innych, zbliżonych klimatów. A oni są - i to jest najważniejsze.

I niestety, to przez ich pryzmat, a nie reszty towarzystwa, a w szczególności ludzi jak ojcio czy brzoza, patrzą WKZ-ty i osoby mogące tworzyć prawo.

Więc, jeśli ktoś chce mieć odpowiednie zezwolenia, robić biurokrację i legalnie dzielić się tym, co znalazł i oddawać do muzeów (choćby nawet w ich najciemniejszy kąt magazynów) - to jest jego sprawa, ale WYPADA im w tym pomóc!

Jak macie negatywne, albo i pozytywne doświadczenia - przedstawcie im, choćby na privach - bo samo pisanie, że wszystko jest o przysłowiowy kant dupy niczemu nie służy i też nie poprawia sytuacji wszystkich poszukiwaczy, bo pewnie i to forum też czytają...

To analogia do stwierdzeń typu, "a, ten detektor to kosa na coś tam, a ten nie nadaje się do niczego" - które często mają tyle wspólnego z rzeczywistością, co nic.

@ojcio - nie znając statystyk ani w miarę sensownych oszacowań, a w tym temacie to mam wrażenie, że ich wcale nie ma, lepiej nie wygłaszać sądów i opinii ostatecznych.

Dzięki kolego za docenienie naszych starań. Prawdę mówiąc już żałowałem że w ogóle się odezwałem. Dodałeś mi krzepy żeby jednak odpisać i pomóc chętnym na współpracę z WKZ.
Jeśli my się nie zaczniemy do nich zbliżać to tym bardziej sami do nas nie podejdą (chodzi o WKZ-ty)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
22-02-2016, 21: 40
Post: #27
RE: Pozwolenie na poszukiwania
Brzoza słuchaj, a jak w USA ktoś na swojej ziemi znajdzie ropę to nagle staje się milionerem. Z tego co rozumiem Ty jak byś znalazł na swojej ziemi ropę w USA oddał byś im czyli państwu tą ropę za free i został byś no właśnie kim ?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
22-02-2016, 21: 55
Post: #28
RE: Pozwolenie na poszukiwania
Ja bardzo bym pragną nagród, dzielenia się fantem z właścicielem ziemi. Ale na obecną chwile zostaje nam tylko oddawanie. A jeśli trzeba to nie zamierzam przywłaszczać. Bo poszło o przywłaszczanie. Nie zamierzam narażać czterech liter za wszelką cenę. A jeśli nie zamierzam, to wolę oddać do muzeum.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
22-02-2016, 22: 45
Post: #29
RE: Pozwolenie na poszukiwania
Cześć brzoza.Przeczytaj komentarz Art111 ustawy o ochronie zabytków art 36 ust.1 pkt12.Ciekawe.Do 30 11 2015 można było biegać za zgodą właściciela terenu bez żadnych stresów.W ustawie dodali-i poszukiwań-i tu się zrobiło bagno.Zawdzięczamy to ekipie rządzącej poprzedniego rządu.A może Byś podał więcej konkretów ścieżki załatwiania pozwolenia?Jaki był czas na otrzymanie pozwolenia?Pozdrawiam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
22-02-2016, 23: 10
Post: #30
RE: Pozwolenie na poszukiwania
(22-02-2016 20: 40)brzoza napisał(a):  Dzięki kolego za docenienie naszych starań. Prawdę mówiąc już żałowałem że w ogóle się odezwałem. Dodałeś mi krzepy żeby jednak odpisać i pomóc chętnym na współpracę z WKZ.

Nie ma sprawy, starasz się robić po prostu normalne rzeczy, więc nie ma powodu, żeby hejterzy nadawali ton w rzeczowej dyskusji, nie mając samymi nic konkretnego do dodania. A są to rzeczy BARDZO ISTOTNE dla wielu osób.

Sam mam mały dylemat, bo trochę z tego śmiecia, który nazbierało się przez lata, z chęcią dałbym do izby pamięci lokalnej szkoły, niech dzieciaki mogą sobie trochę popatrzeć co się działo na ich terenach. Powiedziałbym, że nie ma to w ogóle wartości historycznej, ale sentymentalną dla lokalnej społeczności - na pewno.

No i właśnie, trzeba by to zrobić jakoś lege artis, bo po co ma potem ktoś mieć kłopoty przez złom. Trochę inne zagadnienie od twojego, ale mniej więcej to samo poletko. Zobaczę, mam zaprzyjaźnione dobrze muzeum, może coś wymyślą.

Tak na marginesie, napisałem o lokalnej wartości sentymentalnej, która, taka, jak ja to widzę, ma w tej chwili ogromne znaczenie dla ludzi zamieszkujący dany teren. Ja ogólnie staram się dawać właścicielom pól jakieś coś co u nich znajdę - pocisk karabinowy czy łuskę w dobrym stanie, kulki szrapnelowe, jakiś drobiazg z monet (chociaż na tych terenach to ogólnie tylko destrukty, i to na maksa się trafiają, jeśli już...), coś z biżuterii (odpustowej zwykle, jak już się znajdzie, ale bywają fajne) i inne takie tam...

I nie masz pojęcia, jak oni się potrafią się cieszyć nawet z kulek szrapnelowych, bo MAJĄ PO STO LAT, nie mówiąc o destrukcie 300-letniej boratynki... Oczko

Zawsze im mówię - albo za szybę, albo dzieciom / wnukom do zabawy, albo z powrotem w pole... Oczko

(22-02-2016 20: 40)brzoza napisał(a):  Jeśli my się nie zaczniemy do nich zbliżać to tym bardziej sami do nas nie podejdą (chodzi o WKZ-ty)
Z powodów, które były na początku poprzedniego postu - ciemno to jednak w skali ogólnej widzę, ale w indywidualnych przypadkach - jak najbardziej...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Kontakt | Forum użytkowników marki RUTUS i nie tylko ;) | Wróć do góry | Wróć do forów | Mobile Version | RSS