Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Krab gotowy do produkcji seryjnej
19-03-2016, 11: 50
Post: #1
Krab gotowy do produkcji seryjnej
Samobieżna, opancerzona armato haubica „Krab”, najsilniejszy system artylerii lufowej jakim będzie dysponowała polska armia 9 marca praktycznie osiągnął fazę gotowości do produkcji seryjnej. W tym dniu do siedziby Huty Stalowa Wola SA, producenta działa, dotarły wyniki ostatnich testów prowadzonych od końca października w ramach badań typu. Prowadzono je na poligonach w Nowej Dębie, Stalowej Woli i Toruniu, na terenie lotniska w Białej Podlaskiej oraz w specjalistycznych instytutach badawczych wojska. Ostatnimi sprawdzianami były badania w komorach skrajnie niskich i wysokich temperatur oraz badania zgodności elektromagnetycznej.

Tym samym o kilka tygodni przed ustalonym z MON na koniec kwietnia terminem „Krab” zakończył pomyślnie pełny program badań typu, jakim poddawany było przez ponad cztery miesiące. – Cały, niezwykle skomplikowany i wymagający program badań „Krab” zbudowany na nowym podwoziu przeszedł bez najmniejszych problemów. Przypomnę, że podwozie, powstałe w oparciu o umowę z Hanwha Techwin z grudnia 2014 roku, dotarło do nas w połowie sierpnia 2015 roku i błyskawicznie zostało zintegrowane z systemem wieżowym. Po uzgodnieniu z Inspektoratem Uzbrojenia programu badań typu nowy „Krab” został skierowany do badań, które przeszedł wręcz wzorcowo. Dziś po stronie HSW SA jest już tylko zredagowanie i złożenie w Inspektoracie Uzbrojenia MON pełnego sprawozdania z badań oraz karty zmian technicznych i… oczekiwanie na ich akceptację. Po niej możliwe będzie przystąpienie do produkcji seryjnej i dostaw kolejnych partii dział – mówi Antoni Rusinek, prezes zarządu HSW SA.

Zgodnie z wielokrotnie aneksowaną umową z MON wykonawca programu „Regina”, HSW SA, zobowiązana jest dostarczyć pierwszy kompletny dywizjon złożony z 24 „Krabów” oraz pojazdów towarzyszących do połowy 2017 roku. Stalowowolska spółka, odpowiadając na życzenie zamawiającego, zadeklarowała gotowość skrócenia tego terminu o jeden kwartał. Jest to w pełni realne pod warunkiem, że „procedura” zatwierdzania karty zmian nie będzie procedowana tak długo, jak w przypadku moździerza samobieżnego „Rak”, wciąż czekającego na podpisanie kontraktu produkcyjnego. Niebawem, w czerwcu, minie rok od zakończenia przez ten moździerz, z pozytywnym wynikiem oczywiście, wojskowych badań kwalifikacyjnych!

Czytaj też: Związkowcy ze Stalowej Woli idą na wojnę z Inspektoratem Uzbrojenia.

Dla „Kraba” jak najszybsze podjęcie decyzji o produkcji seryjnej ma znaczenie tym większe, że podwozia dla dział pierwszego dywizjonu dostarczone muszą zostać z Republiki Korei, gdzie wcześniej należy je wyprodukować. Cykl produkcyjny podwozia mierzony jest w miesiącach. Producent podwozi zapewnił, że jest gotów na życzenie HSW przyspieszyć realizację uzgodnionego wcześniej harmonogramu dostaw. Po zintegrowaniu w Stalowej Woli nośników z systemami wieżowymi konieczne będzie jeszcze wykonanie badań zdawczo-odbiorczych każdego egzemplarza „Kraba”. Ich program obejmuje m.in. kilkunastokilometrowe poligonowe testy trakcyjne oraz testy artyleryjskie. Obecne procedury zakładają, że ta faza badań zdawczo-odbiorczych obejmować musi… 144 wystrzały – przy różnych azymutach wieży w stosunku do nośnika i różnych kątach podniesienia działa oraz przy różnej konfiguracji podłoża. Mimo to nie będą to jednak, oczywiście, badania tak rozbudowane, jak w przypadku badań typu.

Ostatnia faza badań typu, poza opisaną przez Defence24.pl trzecią częścią badań artyleryjskich, obejmowała m.in. badania w komorach niskich i wysokich temperatur w Wojskowym Instytucie Techniki Pancernej i Samochodowej w Sulejówku.

„Krab” z podwoziem K9 oddaje ostatni wystrzał wchodzący w program badań typu, zakończonych w marcu 2016 r. Fot. J. Reszczyński

Komuś, kto nie zdaje sobie sprawy z charakteru takich badań, należy się garść technicznych informacji. Zgodnie z programem badań niskotemperaturowych 48-tonowy „Krab” został schłodzony w komorze do tzw. temperatury przechowywania, wynoszącej -45 stopni Celsjusza. Po trwającym kilkadziesiąt godzin powolnym podwyższaniu tej temperatury, przy -30 stopniach, wóz musiał nie tylko uruchomić się, ale też wykazać się bezbłędnym funkcjonowaniem agregatu prądotwórczego, filtrowentylacji i nagrzewnic, instalacji paliwowej i pozostałych, przyrządów, systemów elektrycznych i elektronicznych, systemów łączności oraz innych, zapewniających współpracę nośnika z systemem wieżowym.

Badania działania „Kraba” w skrajnie wysokich temperaturach, wymagały, z kolei, nagrzania komory z umieszczonym w niej działem do +65 stopni (traktowanej jako temperatura przechowywania), po czym stopniowego jej schładzania (co trwa także kilkadziesiąt godzin) do temperatury testów czyli +50 stopni. W tej temperaturze „Krab” również nie miał żadnych problemów z wykonaniem zadań ujętych w programie. Badania zgodności elektromagnetycznej, dla odseparowania „Kraba” od wpływu czynników tworzących szumy tła (praca urządzeń elektronicznych oraz np. telefonów komórkowych pracowników zakładu) zostały przeprowadzona w stosownym oddaleniu od HSW.

Wstępne uzgodnienia z wojskiem przewidują, że przekazanie MON znajdujących się obecnie w HSW SA dwóch prototypów „Kraba” na nośniku opartym na K9 nastąpić nastąpić szybciej niż zakładano. Warunkiem jest jednak decyzja MON w kwestii ostatecznego i formalnego zamknięcia i zatwierdzenia karty zmian.

Dostawca dział zobowiązał się przeszkolić do końca kwietnia załogi (dowódca i kierowca-mechanik), które będą z nowych „Krabów” korzystać z jednostce (11. Mazurski Pułk Artylerii z Węgorzewa). Nowe działa dołączą do ośmiu już służących (na razie w CSAiU w Toruniu) od końca listopada 2012 roku. Ten egzemplarz, który uczestniczył w badaniach typu, przejdzie przed wysyłką do armii rozszerzony przegląd, w trakcie którego zostaną usunięte ewentualne ślady eksploatacyjne prowadzonych badań (np. ubytki lakiernicze) oraz wymienione zostaną elementy, które w trakcie badań uległy zużyciu.

Wóz w trakcie badań typu „zaliczył” ponad 4 tysiące kilometrów przebiegu, o tysiąc więcej niż przewidywał program badań. Tak długi dystans jest podstawą do potwierdzenia informacji, że na nowym podwoziu „Krab” ma osiągi znacznie wyższe od oczekiwanych (np. efektywnie zmierzona prędkość maksymalna 67 zamiast wymaganych 60 km/godz., zasięg o kilkadziesiąt procent większy od deklarowanych 400 km itp.). Ta faza badań pozwoliła również na zebranie interesujących doświadczeń eksploatacyjnych, związanych np. ze zużywaniem się elementów gąsienic i ich nakładek, rolek podtrzymujących ich górną gałąź oraz kół napędowych. Zużycie tych elementów przebiega w innym tempie niż w warunkach eksploatacji z Korei. Tam – w odróżnieniu od polskich poligonów, na których dominuje podłoże piaszczyste – działa większość przebiegów osiągają na terenach o podłożu skalistym.

Drugi egzemplarz „Kraba” na nośniku koreańskim w bezpośrednich badaniach nie uczestniczył. Stanowił on rezerwę dla wozu nr 1 i prowadzono na nim szkolenia. Jest więc praktycznie gotowy do przekazania wojsku tuż po badaniach zdawczo-odbiorczych. Jego przekazanie nastąpi jednak najprawdopodobniej wraz z wozem nr 1, czyli nawet w kwietniu. W ten sposób armia mieć będzie na uzbrojeniu 10 „Krabów”, czyli… niespełna połowę etatowego stanu dywizjonu.

Jak informuje Huta Stalowa Wola SA, producent gotów jest w terminie do końca pierwszego kwartału 2017 roku dostarczyć MON nie tylko 14 pozostałych do skompletowania dywizjonu „Krabów”, ale też wymienić podwozia w ośmiu, które zostały przez wojsko zakwestionowane. Racjonalnym i rozważanym obecnie rozwiązaniem wydaje się jednak przeanalizowanie możliwości rezygnacji z wymiany tych nieudanych nośników (dla których trudno byłoby znaleźć inne zastosowanie) i pozostawienie tak ukompletowanych ośmiu dział z 2012 roku w CSAiU, z ewentualnym rozdysponowaniem ich w przyszłości po dywizjonach „Regina”, jakie w przyszłości otrzymają „Kraby”.

Pomimo znanych i istotnych zastrzeżeń co do jakości nośników działa, te z powodzeniem mogą – jeśli nie będą forsownie eksploatowane ich podwozia – jeszcze przez pewien czas wykonywać swe zadania w procesach szkoleń i treningów artyleryjskich, stanowiąc zarazem nieformalny odwód i rezerwę sprzętową dla jednostek wyposażonych w działa na nowych podwoziach. W tej sytuacji HSW SA musiałaby jednak wyprodukować i dostarczyć osiem kompletnych, ponadplanowych wozów, już opartych o nowy nośnik. To zagwarantowałoby pierwszej jednostce wyposażonej w tę armatohaubicę pożądaną sprzętową jednorodność. Wymagałoby to jednak podjęcia decyzji o produkcji systemów wieżowych dla nich nie za rok, ale w najbliższych tygodniach. Wymaga tego np. cykl produkcyjny wciąż zamawianych za granicą przewodów lufowych oraz procedura pozyskania i zintegrowania wyposażenia elektronicznego (SKO, systemy łączności itp.). Tego rodzaju podzespołów nie kupuje się „z półki”, a na dostawę niektórych trzeba czekać nawet trzy kwartały. Do tego cykl produkcyjny samych dział jest długi z uwagi na to, że HSW jeszcze nie produkuje wszystkich ich elementów (jedynym sprowadzanym z zagranicy jest obecnie już tylko praktycznie sam przewód lufowy). Decyzję w tej sprawie musi jednak podjąć kierownictwo resortu obrony.

Dla producenta systemów artyleryjskich, czyli HSW SA – o czym informowaliśmy – sprawą o istotnym jest termin, w którym MON podejmie decyzję w sprawie zakontraktowania dywizjonów numer 2-5. Przedstawiciele producenta wskazują, że optymalnym rozwiązaniem wydaje się być podjęcie takich rozmów w najbliższych tygodniach, o ile poważnie mają być traktowane zasadnicze elementy uzgodnionych już harmonogramów dostaw.

Będzie to bowiem związane choćby z ustaleniem ostatecznych kwot kontraktu. Ani HSW ani MON nie wymienią ich przed zawarciem umowy, ale można posilić się o postawienie prognozy, iż jeden kompletny dywizjon „Regina” kosztować będzie około miliarda złotych. Sam „Krab” na nowym nośniku, co oficjalnie potwierdziło MON w grudniu 2014 roku, kosztować ma ok. 34 milionów złotych. W skład dywizjonu wchodzi ponadto duża grupa pojazdów towarzyszących – od wozów amunicyjnych, dowódczych i dowódczo-sztabowych, poprzez warsztaty remontów uzbrojenia i elektroniki, po wozy i systemy rozpoznania. Niejako poza tak skonfigurowanymi dywizjonami „Regina” MON planuje pozyskać dla obsługi systemów artyleryjskich tej klasy radary artyleryjskie „Liwiec”.

Tylko posiadanie przez HSW SA kontraktu z MON na 96 pozostałych „Krabów” może uruchomić tę część polsko-koreańskiej umowy z grudnia 2014 roku, na podstawie której nastąpi transfer technologii podwozi K9 do polskiego przemysłu. Dla licencjodawcy satysfakcjonująca byłaby już nawet formuła przynajmniej umowy ramowej. Inny scenariusz, polegający np. na rozciąganiu w czasie całego procesu decyzyjnego, np. na kontraktowaniu kolejnych dywizjonów co rok, postawi tę kwestię pod wielkim znakiem zapytania.

HSW SA deklaruje nie tylko skrócenie terminu skompletowania pierwszego dywizjonu, ale również przyspieszenie realizacji kolejnych dywizjonów „Regina”. Nie można jednakże zapominać o tym, iż ewentualne przyspieszenie dostaw sprzętu dla kolejnych dywizjonów nie może zostać okupione zbyt wysoką ceną oraz ryzykiem nieosiągnięcia założonych korzyści przez polski przemysł. A tak może się stać – o ile MON nie rozwiąże producentowi rąk możliwie wcześnie i nie umożliwi jak najszybszego transferu do Polski koreańskiej technologii – że krótki czas na realizację kontraktu wymusi konieczność zakupu w Hanwha Techwin (zanim ich produkcja w Polsce zostanie w pełni opanowana) większej niż początkowo założono liczby gotowych podwozi.

Do Stalowej Woli na razie dotarły i zostały zintegrowane z systemami wieżowymi dwa wyprodukowane w Korei nośniki K9 w spolonizowanym wariancie. „Kraby” z tymi podwoziami trafią do armii najprawdopodobniej już w kwietniu, dołączając do ośmiu już użytkowanych. HSW SA deklaruje, że dostawy dział dla pierwszego dywizjonu 24 „Krabów” jest gotowa zakończyć w pierwszym kwartale 2017 r., choć harmonogram uzgodniony z MON daje jej na to o kwartał więcej. Fot. J. Reszczyński

W wariancie obecnie obowiązującym do HSW trafić mają z Korei 24 kompletne nośniki (z których dostarczono już dwa) oraz 12 kolejnych w częściach i podzespołach do montażu i szkolenia polskich pracowników. Kolejne podwozia powinny powstać już w Polsce. Jeśli transfer technologii rozpocznie się zbyt późno, może być konieczne zakupienie większej liczby gotowych nośników, co nie jest dla polskiej gospodarki korzystne. Nastąpiłoby to kosztem zmniejszenia długości serii nośników wytwarzanych w Polsce, co w części podważyłoby sens ekonomiczny wydatków na pozyskanie licencji.

Dla polskiej zbrojeniówki szybka asymilacja podwozia K9 jest tym bardziej istotna, że umożliwi nie tylko przyspieszenie polonizacji tych elementów i systemów nośnika, które na razie nie zostały tym procesem w pełni objęte. Jeszcze ważniejsze jest jak najszybsze przejęcie dokumentacji i jej przeniesienie do polskiego systemu norm technicznych, aby możliwe stało się przygotowanie oprzyrządowania oraz dokumentacji do produkcji seryjnej. Kolejnym czynnikiem, w którym czas odgrywa rolę zasadniczą, jest zbudowanie sieci powiązań kooperacyjnych z dostawcami poszczególnych elementów podwozia, które zostaną spolonizowane, zawarcie z nimi umów i przekazanie „know how”. Jeszcze ważniejsze jest stworzenie jak najwcześniej warunków do podjęcia prac nad rozwijaniem nośnika K9 do innych zastosowań. Nietrudno wyobrazić sobie adaptowany z podwozia haubicznego nośnik nowej rodziny wozów zabezpieczenia technicznego, o generację nowocześniejszych od bazujących na rozwiązaniach postradzieckich WZT-3, albo opracowanie nośnika dla nowej „Loary”, o jakiej coraz częściej, choć nieoficjalnie, zaczyna się znów mówić.

To tylko niektóre z możliwych zastosowań potencjału, jakim dla polskiego przemysłu zbrojeniowego i polskiej armii powinien być transfer technologii związanych z pozyskaniem podwozia K9. O potencjalnych eksportowych korzyściach, związanych ze skandynawskim kierunkiem ekspansji armatohaubicy K9 „Thunder” za wcześnie mówić. Wynik części tych starań (przetarg norweski) poznamy w najbliższych tygodniach, a umowa może zostać zawarta jeszcze w tym roku. Strona koreańska niezmiennie podtrzymuje swą gotowość do zawarcia produkcyjnego aliansu z HSW, jeśli to K9 stałaby się triumfatorem przetargu norweskiego. Wówczas podwozia do dział dla armii tego skandynawskiego państwa powstawać mogłyby w Stalowej Woli. Tutaj także miałyby być integrowane z nimi systemy wieżowe, i tutaj miałoby powstać centrum serwisowe dla potencjalnych norweskich „Grzmotów”. To byłby pierwszy i bardzo spektakularny bonus związany z wyborem takiej ścieżki rozwoju programu „Regina”.

Został on, warto przypomnieć, zainicjowany przez HSW około roku 1994, kiedy stalowowolski zakład wychodził z produkcji samobieżnych haubic 122 mm 2S1 „Goździk”, służących do dziś w SZ RP w liczbie kilkuset sztuk. Wówczas zasugerowano ministerstwu obrony sens i możliwości podjęcia prac nad opracowaniem następcy tego działa. W 1996 roku MON pomysł „kupiło”, organizując pierwszy, szybko unieważniony przetarg, w których spośród 16 potencjalnych zagranicznych partnerów programu wybrano cztery: PzH2000, T-6, ZTS Dubnica (Zuzana”) oraz AS90. Dalsze losy programu są powikłane i podszyte sensacją, której częścią były – niepotwierdzone w postępowaniu prokuratorsko-sądowym, jak się miało okazać po czasie – zarzuty korupcyjne wobec współpracownika ówczesnego ministra obrony Romualda Szeremietiewa. Rozstrzygającą rozgrywkę o kontrakt odpuściła sobie strona niemiecka, wycofując się z prowadzonych w Polsce testów poligonowych, na które swego działa nie przysłała. Zresztą nie miało to większego znaczenia, jako że wówczas polska strona szukała jedynie systemu wieżowego, zaś producent PzH2000 nie był tym zainteresowany, oferując licencję na całość lub… nic. Ostatecznie 26 lipca 1999 roku zakupiono licencję na brytyjski system wieżowy armatohaubicy AS90/52. Wówczas zakładano, że polska armia zakupi wyposażenie dla 20 ówczesnych dywizjonów artylerii samobieżnej 155 mm, liczących łącznie 360 luf.

Niestety, w 2004 roku program został ze względów politycznych (oficjalnie: finansowych) zamrożony pomimo przejścia z pozytywnym wynikiem badań dwóch zbudowanych w HSW prototypów. Zapadły decyzje o skierowaniu dwóch „Krabów” do… muzeum. W lipcu 2006 r. HSW, pod pretekstem zademonstrowania „Krabów” w akcji na poligonie w Stalowej Woli delegacji armii Indii, wypożyczyła od wojska jedno z dział. Hindusi „Krabów” nie zamówili wprawdzie, ale skutecznie udało się przypomnieć politykom o istnieniu w polskim przemyśle takiej opcji jak możliwość produkcji w kraju nowoczesnego systemu artylerii. W maju 2008 roku rząd zawarł z HSW kontrakt na zbudowanie i dostarczenie armii do 2011 roku kompletnego dywizjonu złożonego już nie z 16 ale z 24 dział samobieżnych. Tyle, że w międzyczasie brytyjski partner, który miał być dostawcą węzłowej części systemu wieżowego – nie mogąc doczekać się decyzji strony polskiej – zamknął swą linię produkcyjną AS90.

„Krab” nr w trakcie prezentacji delegacji armii Indii na poligonie w Stalowej Woli w lipcu 2006 r. Fot. J. Reszczyński

Program należało rozpocząć od początku, rozpoczynając od zaprojektowania na nowo oraz polonizacji wyposażenia optoelektronicznego, SKO, systemu łączności, współpracy z zupełnie nowymi środkami rozpoznania i systemami dowodzenia itp. Konieczne było też wypracowanie „planu B” dla technologicznej części programu produkcji najpierw dział, a później – samych luf do nich. Poprzeczkę dodatkowo podniósł warunek postawiony przez MON, aby „Krab” był w stanie posługiwać się dostępną wówczas amunicją precyzyjną. Zostało to przez HSW osiągnięte, i potwierdzone testami poligonowymi z użyciem pocisków SMArt i Bonus. Kiedy już udało się wszystkie wymagania MON spełnić i cały system zgrać, uzyskując nowoczesny system wieżowy o zupełnie nowych możliwościach, rozpoczęły się powszechnie już znane problemy z podwoziem dostarczonym przez gliwicki ośrodek pancerny. Najpierw problemem stały się mikropęknięcia korpusów, później – wady układu napędu i przeniesienia mocy oraz części instalacji, a na końcu – zabójczy dla programu podwoziowego w dłuższej perspektywie czasowej brak silników, których produkcję w Polsce (PZL Wola) w międzyczasie skasowano. Ośrodek gliwicki wykazał się bezsilnością i bezradnością w dążeniu do rozwiązania problemów, a w MON zabrakło determinacji, konsekwencji i jednoznaczności decyzyjnej np. w sprawie zmiany silnika. Po raz kolejny program zawisł na włosku.

Protytypy nr 1 i 2 „Kraba” w hali HSW SA po wznowieniu prac nad programem w 2008 roku. Widać już zmieniony kształt hamulca wylotowego lufy. Fot. J. Reszczyński

Decyzja o zakupie licencji na podwozie adaptowane z koreańskiej K9 zdaje się – w świetle znakomitych wyników badań typu, zakończonych na początku marca – problem definitywnie zamykać. W międzyczasie za pełnym wiraży i stromych podjazdów programem samej armatohaubicy zdaje się wreszcie nadążać całkowicie niezależny od producenta działa, i latami zaniedbywany, program amunicyjny. Certyfikaty uzyskały już – w pięć lat od zakupienia w zakładach ZVS Holding z Dubnicy licencji – podstawowe pociski odłamkowo-burzące OFd MKM z gazogeneratorem i bez, a ZM DEZAMET otrzymały kontrakt na pierwsze serie po tysiąc sztuk tych pocisków. Bez większego szumu rozpoczęły się w Ośrodku Badań Dynamicznych WITU w Stalowej Woli pierwsze wstępne badania APR155, czyli amunicji precyzyjnego rażenia, powstającej w Telesystem-MESKO we współpracy z partnerem ukraińskim (Progress). Są to pociski naprowadzane półaktywnie laserowo, z zastosowaniem podświetlania celu przez urządzenie LPC-1 z laserem umożliwiającym naziemne podświetlenie celu na dystansie do 5 km.

Jest więc wreszcie, po raz pierwszy, szansa na to, że okres niemocy i specyficznego „impossibilizmu” wreszcie się kończy i polska armia otrzyma w końcu nowoczesny i odpowiadający technicznie oraz taktycznie zagrożeniom za naszymi granicami system uzbrojenia artyleryjskiego. To, kiedy nastąpi wyposażenie w tę broń pięciu dywizjonów ciężkich, w największej mierze zależy już od decydentów.

Po gąsienicowym „Krabie” przyjdzie kolej na będącego w badaniach kołowego „Kryla”, który będzie dzielić ze swoim ciężkim kuzynem część systemów oraz amunicję, więc jego „droga przez mękę” powinna być już łatwiejsza. Także dzięki doświadczeniom związanym z „Krabem”.
http://www.defence24.pl/329127,krab-goto...i-seryjnej

Człowiek jest tyle wart co pomoże drugiemu
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Kontakt | Forum użytkowników marki RUTUS i nie tylko ;) | Wróć do góry | Wróć do forów | Mobile Version | RSS